Muszę pochwalić organizację całej ' imprezy' . Wszystko świetnie oznaczone, bramki, wejścia, wszystko płynnie przebiegało bez kolejek (no jedynie przy merchach ) , wręcz idealnie jak na tak potężny koncert .
Jako support wystąpiła nie znana mi wcześniej brytyjska grupa VoodooSix . Osobiście bardzo mi się podobało ale cała publiczność i tak z niecierpliwością czekała główną gwiazdę . Nie obyło się od gwizdania, klaskania i krzyków żeby przywołać muzyków. Tuż przed wejściem Iron Maiden na scenę z głośników można było usłyszeć piosenkę UFO - Doctor Doctor . Był to znak, że lada chwila wejdą na scenę . Jako że miałam bilety na Golden Circle stałam prawie pod samą sceną ! Zaczęli od Moonchild - jednej z moich ulubionych piosenek , później Can I Play with Madness nie zabrakło też The Trooper ,The Number of the Beast, Run to the Hills czy Fear of the Dark którego mam nawet kawałek nagrane ! Dużo by wymieniać co tam jeszcze było na set liście, niesamowite było to, że do każdej piosenki zmieniała się scenografia której Eddie był oczywiście nieodłącznym elementem. Tata opowiadał mi że kiedyś na koncertach Maidenów na senie był wielki i dmuchany Eddie, teraz były to jak by wielkie kukły ze świecącymi oczami ruszającymi głowami i innymi bajerami . Koncert trwał jakiś 2 godziny .Wielkie przeżycie, świetne widowisko, jeśli będą w przyszłości znów w Polsce to obowiązkowo się wybiorę ponownie . Mimo że to są już dziadki ale na scenie dalej dają czadu ! :D
Powyżej łapcie kilka zdjęc zrobionych przeze mnie :)
Podsumowując - był to jeden z najlepszych koncertów na jakim byłam !


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz